Przejdź do głównej zawartości

Całkiem Nowy Maciek V #25 (149)

            Telefon on pana Mirka zaskoczył go podwójnie. Po pierwsze, rzadko rozmawiali w ten sposób, a po drugie, co ze wstydem przyznał sam przed sobą, całkowicie zapomniał o urodzinach Tomka. Czynników, które na to wpłynęły było wiele... bardzo napięty grafik w pracy, długie godziny spędzane na planie filmowym, a potem ten wyjazd do Nicei, którego nigdy nie zapomni, bo były to najwspanialsze dni jakie spotkały go w ostatnim czasie. Było to całkowite oderwanie od tej szarej rzeczywistości i zasmakowanie czegoś całkiem innego. Właśnie tam stał się, można by rzec gwiazdą. To tam był w zaaranżowanym związku, który początkowo nieco go peszył, ale im dłużej w tym tkwił, tym trudniej było mu pamiętać o tym co było fikcją, a co prawdą. I to właśnie Wiktor sprawił, że wszystkie negatywne emocje odeszły na boczny plan, włącznie z samym Tomkiem.

Niepewnym krokiem szedł w umówione miejsce, i choć początkowo odmówił, to jednak po dłuższej chwili zastanowienia zgodził się na propozycję pana Mirka i na dzień przed imprezą dał mu znać o zmianie zdania. Czuł się dziwnie, bo nie wiedział się z Tomkiem odkąd w złości trzasnął drzwiami jego domu. A teraz musiał... udawać, że wszystko jest okej? Sam nie wiedział jak podejść do tego tematu. Zastanawiał się czy jego partner poinformował swoich znajomych o tym do czego doszło oraz, że zrobili sobie przerwę.

Gdy dotarł na miejsce odetchnął z ulgą widząc, że Tomka jeszcze nie było i uniknął niezręcznego przywitania ze swoim chłopakiem. Z opresji uratował go pan Mirek, gdyż zaplanował, że umieszczą wszystkie prezenty w jednym miejscu, a gdy całym tłumem złożą solenizantowi życzenia urodzinowe, Tomek zacznie rozpakowywać prezenty zgadując jednocześnie, który jest od kogo (choć pomysł ten nie do końca odpowiadał chłopakowi). Minuty mijały, a gdy w końcu Tomek wkroczył do sali wszyscy zaśpiewali mu „Sto lat. Następnie miało nastąpić rozpakowanie prezentów, ale mężczyzna postanowił odłożyć to na później, dzięki czemu Maciek odetchnął z ulgą. Właśnie tamtej chwili bał się najbardziej. Momentu gdy, Tomek wypowie na głos jego imię, spojrzy w jego kierunku z całym tłumem i zapadnie cisza. Najbardziej obawiał się tego spojrzenia prosto w oczy. Złość do Tomka już dawno mu przeszła, a jedynym co teraz czuł były... wyrzuty sumienia. Miał wrażenie, że postąpił bardzo szczeniacko wyprowadzając się bez przegadania tego tematu. Właśnie teraz, widząc Tomka na własne oczy po tych długich dniach milczenia, poczucie winy narastało z każdą sekundą.

Rozejrzał się po sali, starając się znaleźć jakieś w miarę strategiczne miejsce, by móc jak najdłużej unikać kontaktu z Tomkiem, gdy niespodziewanie zagadał go jakiś mężczyzna.

- Dawno nie widziałem uśmiechu na jego twarzy. Eh... szkoda mi go, bo fajny z niego gość... - Skwitował stojący obok nieznajomy, po czym kontynuował nie czekając na reakcję chłopaka. - Ten jego były to straszna szmata bez sumienia... słyszałem, że puścił się z kimś... podobno nie raz... i to z kilkoma! A potem rzucił Tomka, bo się nim znudził... - Ciągnął półgłosem jakby bardzo chciał się podzielić z kimkolwiek tą informacją. - Wiesz, że podobno miał tu być? Przedwczoraj pytałem Mirka kogo zapraszał i powiedział, że odmówił... Pewnie stchórzył... ale ja na jego miejscu też bym tu nie przychodził... dopiero byłoby niezręcznie...

- Och... yyy... aha... - Tylko tylko był w stanie z siebie wydusić słysząc wypowiedź mężczyzny.

Zdezorientowany zaczął się rozglądać za miejscem, gdzie mógłby się ulotnić, chcąc uniknąć dalszej konwersacji. Faktycznie, dopiero wczoraj potwierdził swoją obecność, więc mężczyzna mógł mylnie sądzić, że Maciek nie pojawi się na urodzinach Tomka. Domyślał się także, że plotki rozchodzą się bardzo szybko... ale o ilu faktach nieznajomy był świadom, a ile to jedynie jego domysły?

- A ty skąd znasz Tomka? - Zapytał nagle, po kilku sekundach ciszy.

- Yyy... ja... - Poczuł, że oblewają go zimne poty. - Yyy... z.. pracy... - Wydukał chcąc podać jak najmniej faktów, by nie kłamać niepotrzebnie.

- Z pracy? - Nieznajomy zaczął mu się uważniej przyglądać. - Ooo! To musisz być ty!

Chłopak poczuł, że właśnie został rozpoznany i zaraz zacznie się lincz. Przełknął ślinę w oczekiwaniu na atak. Czy skończy się tylko na słownej potyczce? Czy może dojdzie do rękoczynów? Nie wiedział do czego był skłonny mężczyzna, ale domyślał się, że stał murem za Tomkiem.

- To ty jesteś tym ładnym blondynkiem z jego pracy! - Uśmiechnął się szeroko. - Tym, który się nim zaopiekował i go pocieszał, gdy został sam.

Zdumiony Maciek nie wiedział co miał na myśli mężczyzna, gdy nagle go olśniło. Nieznajomy najwyraźniej musiał pomylić go z Patrykiem. Nie miał pomysłu jak na to zareagować, bo głupio było mu udawać kogoś kim nie był, ale gdyby wyjaśnił nieporozumienie mogłoby się zrobić jeszcze bardziej niezręcznie, więc po prostu nie zareagował licząc, że to posunięcie bardziej mu się opłaci.

- Tomek mówił, że ma w tobie oparcie. Szczęściarz z niego... - Radosny położył dłoń na ramieniu chłopaka. - I kompletnie mu się nie dziwię, że... - Uśmiechnął się szeroko, po czym szepnął mu do ucha. - ...że była wymiany śliny... hehe... tak... słyszałem, że do czegoś tam doszło... no, a z takim ładnym chłopakiem... też nie miałbym oporów... hehe...

To co właśnie usłyszał kompletnie go zamurowało. Czyżby Tomek faktycznie całował się z Patrykiem? Ale to niemożliwe! Przecież Tomek nigdy by mi tego nie zrobił! - walczył w myślach z tą wizją, jednak od razu go olśniło, gdy tylko przypomniał sobie ile razy Tomek wspominał o swoim koledze z pracy i jak często opowiadał o nim w samych superlatywach. Po za tym pracowali razem, spędzali ze sobą mnóstwo czasu i nawet jeździli razem na delegacje. W dodatku Patryk był bardzo atrakcyjny, więc... czy na prawdę było to takie niemożliwe?

- Zdradź trochę szczegółów... pewnie było coś więcej? Tomek wpadł ci w oko, prawda? - Mężczyzna zaczął dopytywać jakby liczył na pikantne szczegóły. - Możesz się pochwalić. Nikomu nie powiem...

W głowie chłopaka pojawiła się kolejna wizja zainspirowana sugestią nieznajomego - Tomek uprawiający seks z Patrykiem, a co do tego Maciek nie był już aż tak sceptyczny. Skoro doszło do pocałunku to dlaczego nie poszliby o krok dalej? Patryk zdecydowanie był w typie Tomka, więc czy mężczyzna byłby się w stanie oprzeć?

Nagle przypomniał sobie sytuację, gdy jeszcze przed wyjazdem do Nicei mężczyzna zainicjował zbliżenie, po czym wściekł się, gdy wykończony pracą Maciek mu odmówił. Chłopak był świadom, że od pewnego czasu nie uprawiali seksu, czego powodem był nawał pracy, zmęczenie... oraz nieprzyjemna atmosfera w domu. Dlatego podejrzenia o zdradę były jak najbardziej uzasadnione, bo czy Tomek byłby w stanie trzymać na wodzy swój popęd seksualny przez tak długi czas, mając pod ręką tak łakomy kąsek jakim był Patryk?

Niespodziewanie obok nich pojawił się pan Mirek, a nieznajomy odskoczył na bok, jakby obawiał się, że ten usłyszy o czym rozmawiają. 

- O tutaj jesteś! Ja, Błażej i Emil siedzimy tam. - Wskazał dłonią miejsca na końcu stołu. - Jak chcesz to możesz się do nas dosiąść.

Maciek niemrawo kiwnął głową i udał się we wskazanym kierunku, ciągle myśląc o tym, co właśnie usłyszał. Z jednej strony nie mógł w to wszystko uwierzyć, ale przecież faktycznie nie układało im się w ostatnim czasie. Tomek zarzucał mu, że zbyt wiele czasu spędzał w pracy, co było faktem, ale chłopak musiał się poświęcić dla kariery. To miało być tylko tymczasowe, ale Tomek tego nie rozumiał, krytykował go za to i... szukał pocieszenia u Patryka?

Chłopak nie miał zielonego pojęcia kiedy do tego doszło. Gdy wyjechał do Nicei? A może jeszcze wcześniej... i ile razy? Czy skończyłoby się to tylko na jednym razie? Na pewno nie... to musiało trwać dłużej, bo dlaczego tak nagle mieliby to przerwać? Przecież nie było widać po Tomku, że coś go gryzie... jakieś wyrzuty sumienia. Wręcz przeciwnie, cały czas go atakował, więc ten romans musiał trwać i... pewnie nadal trwa.

Idąc w stronę znajomych mężczyzn dotarło do niego coś, co zignorował na samym początku. Nieznajomy powiedział...

 „..fajny z niego gość... ten jego były to straszna szmata..”

Powiedział „były”. Nieświadomy z kim rozmawiał nazwał Maćka byłym Tomka. Czy Tomek na prawdę powiedział wszystkim, że się rozstali? Przecież umówili się na przerwę w związku, a nie na definitywne zakończenie go. Ta myśl jeszcze bardziej go dobiła i rozzłościła. Chłopak poczuł się zraniony, oszukany i wykorzystany, bo jego... najwyraźniej były już partner oczerniał go przed swoimi znajomymi i zerwał z nim, nawet go o tym nie informując. Maciek wiedział, że nie miał czystego sumienia, bo sam zawalił kilka spraw i nie walczył dostatecznie o ich związek, ale nie rozumiał tak stanowczej decyzji Tomka. Przecież mieli zrobić sobie tylko przerwę, by odpocząć od siebie i ponownie się zatęsknić, a w tym czasie Maciek planował skupić się wyłącznie na pracy, by później wrócić do swojego partnera, gdy ten napięty grafik się w końcu rozluźni. Niestety nie dano mu szansy, by doprowadzić to do końca i spróbować poskładać ich związek do kupy. Niestety Tomek podjął decyzję za niego...

- Maciek! Dawno cię nie widzieliśmy. - Przywitał go pan Emil, gdy chłopak był już blisko.

- Dzień... dobry. - Powiedział, starając się ukryć targające nim emocje.

- Chodź, chodź... siadaj między nami! - Skwitował radośnie pan Błażej, robiąc chłopakowi miejsce. - Wszystko... dobrze? - Zapytał zaciekawiony.

- Trochę nas zaskoczyło, gdy Mirek powiedział, że będziesz siedział z nami... myślałem, że masz miejsce koło Tomka. - Wtrącił pan Emil.

- Yyy... bo... hm... ahh... - Sapnął głośno chłopak.

Nie wiedział jak ubrać to wszystko w słowa. Zauważył, że najwyraźniej obaj mężczyźni nie byli aż tak dobrze poinformowani, skoro o niczym nie wiedzieli. Nie chciał wchodzić w szczegóły, by oszczędzić sobie oceniających spojrzeń mimo, iż nie podejrzewał ich o takie zachowanie. Zbierał się w sobie, by wyjaśnić to w możliwie najmniej bolesny dla siebie sposób, gdy dotarł do nich pan Mirek.

- Bo... yyy... my... już nie jesteśmy... razem... - Wyjaśnił, starając się zachować neutralny ton głosu.

- O kurde! Czyli jednak... - Odezwał się pan Mirek. - Tomek nie chciał mi nic powiedzieć, ale czułem, że jest coś na rzeczy... byłem ostatnio u niego dwa razy i... no... w końcu przyznał, że się wyprowadziłeś. - Zrobił na chwilę pauzę, po czym kontynuował. - Nie wiedziałem... przykro mi...

- Ale... co się wydarzyło? - Zapytał nagle pan Emil. - Przecież pasowaliście do siebie.

- A co to za różnica! Nie dręcz chłopaka! - Warknął pan Mirek.

Po jego słowach na kilka sekund zapadła wymowna cisza. Maciek poczuł, że niepotrzebnie tu przyszedł, choć gdyby nie to, nie dowiedziałby się na czym stoi oraz, że w zasadzie nie ma do czego wracać. Był rozdarty i czuł się winny, że swoją osobą tak popsuł nastrój mężczyznom. Miał wrażenie, że nie powinno go tu być, więc postanowił po prostu wyjść.

- To... yyy... ja się będę... zbierał... - Podniósł się niepewnie.

- Co? Przecież dopiero przyszedłeś. - Stwierdził z wyrzutem pan Mirek. - Tak dawno się nie widzieliśmy... po prostu zostawmy ten temat. Co się stało to się nie odstanie. - Skwitował donośnym głosem. - Po za tym musisz nam opowiedzieć jak tam twoja kariera. Słyszałem, że byłeś w Nicei. - Dodał radosnym tonem.

- W Nicei? Wow... - Skomentował pan Błażej, po czym z wyrzutami zwrócił się do swojego partnera. - Dlaczego mnie jeszcze tam nie zabrałeś? To takie piękne miasto!

Widząc podekscytowanie i zaciekawienie mężczyzn postanowił zostać jeszcze na chwilę i poopowiadać o nowej pracy oraz swoich osiągnięciach. Wrócił więc na swoje miejsce, wyjął telefon i zaczął pokazywać im zdjęcia jakie zrobił w Nicei, zarówno piękne widoki miasta jak i te, na których pozował podczas sesji zdjęciowych. Nieśmiało nadmienił, że otrzymał statuetkę, co spowodowało, że mężczyznom opadły z wrażenia szczęki, a następnie odpowiadał na ich pytania...

***

Mimo, że były to jego urodziny, Tomek jako jedyny się nie bawił. Siedział z parszywą miną, wpatrzony w jedną stronę. Początkowo miał tego nie robić i próbował udawać, że wszystko gra, ale po kilku piwach odpuścił i zaczął bez skrępowania gapić się w stronę Maćka.

Minęło już trochę czasu, a on nadal nie pogodził się z tym co się wydarzyło i nie rozumiał dlaczego chłopak tak po prostu, bez sekundy namyślenia, zgodził się na przerwę i opuścił jego dom. Żałował, że sam to zaproponował, ale liczył, że w właśnie ten sposób postawi sprawę ich związku na ostrzy noża i Maciek w końcu przejrzy na oczy. Niestety stało się dokładnie na odwrót. Miał pewną obawę, że proponując takie rozwiązanie wystawia ich związek na wielką próbę, ale nigdy nie podejrzewał, że młodzieniec obierze właśnie taki kierunek i bez słowa wyjdzie, zostawiając go samego.

Przez ten cały czas nie rozmawiali. Czuł się zraniony tak bardzo, że nie był w stanie po raz kolejny walczyć o atencje chłopaka. Resztkami nadziei liczył, że Maciek wróci do niego kolejnego dnia, a potem za kilka dni... niestety tak się nie stało. Brak odzewu ze strony młodzieńca ranił go coraz bardziej, przez co zaczął unikać kontaktu z innymi ludźmi i ograniczył go do minimum.

Teraz widział go na własne oczy, ale nie był w stanie do niego podejść czując wewnętrzną blokadę. Patrzył tylko, jak Maciek rozmawia z jego znajomymi, śmieje się, jakby nic się nie stało. Miał wrażenie, że chłopak wręcz z nimi flirtuje. Nie był pewien czy faktycznie tak było, ale jego czujne oko wyłapywało te niewielkie gesty, a umysł od razu sugerował mu taki scenariusz. Czuł coraz większe rozgoryczenie, a ukojenie dawał mu jedynie alkohol, więc sięgnął po kolejną butelkę piwa.

- Hej... może przystopuj trochę! - Odezwał się Mirek, który niespodziewanie zaszedł go od tyłu.

- Nie... tak mi dobrze. - Syknął ciągle patrząc w stronę Maćka. - Wtedy boli mniej..

- Słuchaj... nie wiem co zaszło między wami, ale jeśli ciągle coś do niego czujesz to może... spróbujcie jeszcze raz. - Powiedział starając się utrzymał łagodny ton.

- Heh... nie ma szans... - Tomek prychnął gorzko i pociągnął duży łyk piwa. - Przeszperałem cały internet szukając informacji o tym zjebanym Fabianie i jego pierdolonym studiu... tak se pomyślałem, że może znajdę na niego jakiegoś haka... ale znalazłem coś innego... zdjęcia i nagrania... wywiady... i... dowiedziałem się... że... on... - Zaakcentował mocniej, jakby bolało go wypowiadanie imienia młodzieńca. - ...ma już innego faceta...

- Co? Och... - Mężczyzna zdał się być mocno zaskoczony. - Maciek zawsze przyciągał facetów, ale nie myślałem, że tak szybko sobie kogoś znajdzie... ech... - Sapnął głośniej, po czym zapytał z ciekawości jakby szukał sposobu, by pocieszyć kumpla. - A jaki to koleś? Może to żaden rywal i mu przejdzie...

- Nie wydaje mi się... ja przy nim to... - Zaczął grzebać w telefonie, po czym mu go podał. - Kurwa... z resztą sam zobacz...

- O ja pierdolę... - Mirek zrobił wielkie oczy wpatrując się w zdjęcie, po czym skwitował. - Powiem ci, że... nie chcę cię dobijać, ale... będzie ciężko... ten koleś to kawał byka.

 

- Widziałeś jego łapy? Heh... nie mam szans. - Ponownie przechylił butelkę piwa. - Wiem jak... on... patrzył na takich wielkich mięśniaków... 

Mirek zaczął przeglądać zdjęcia tego mocno napakowanego i ogolonego na łyso mężczyzny, na którym sam zawiesił oko na kilka dobrych sekund podziwiając jego atrakcyjny wygląd. Później przewijał dalej. Trafił na nagranie z wywiadu, o którym wcześniej wspomniał Tomek, gdzie tamten facet obejmował Maćka czule, całując go co chwilę. W napisach tłumaczonych z angielskiego czarno na białym było napisane, że tworzą idealną gejowską parę.

- Ooo... wspomniane jest tu o tej nagrodzie. Maciek o niej mówi, ale nie powiedział za co ona jest... hmm... patrzę na te komentarze pod filmem... ludzie coś o tym piszą... - Przeglądał kolejne komentarze czytając je na głos, by zmienić temat i nie dołować kumpla swoją opinią na temat umięśnionego mężczyzny. - ...widziałem jego wszystkie filmy, nagroda w pełni zasłużona... dawno nie widziałem tak utalentowanego chłopaka... odkrycie roku... świetny aktor... - Mirek przeglądał kolejne, gdy nagle się zatrzymał i uniósł brwi kontynuując czytanie. - ...widziałem go w akcji w klubie Sanctum w Nicei tuż po gali, to na bank był on, było grubo to mało powiedziane, a jeśli ktoś zna tą miejscówkę to wie po co się tam przychodzi... - Wypowiedział na głos, po czym spojrzał pytająco na Tomka.

- Heh, czemu mnie to nie dziwi... to bardzo w jego stylu. - Skwitował sucho Tomek. - Od zawsze chciał... więcej... i to był problem...

- Może niepotrzebnie otwarliście swój związek... - Rzucił bez emocji.

- Niepotrzebnie? - Wzburzył się nagle. - Ty chyba żartujesz! Chciałbym ci przypomnieć, że sam mi to kiedyś zaproponowałeś i akurat ty najwięcej z tego skorzystałeś! Liczyłeś w ogóle ile razy go przeleciałeś?

- Nie... to nie tak, stary... po prostu... - Zaczął się tłumaczyć czując, że nieświadomie posuszył niewygodny temat i zaraz oberwie rykoszetem.

- Nie tak?! A niby jak? - Syknął, aż mu nabrzmiały żyły na skroniach. - To powiedz mi, po co w ogóle do mnie przychodziłeś? Żeby pogadać? Naprawdę? Czy po to, żeby se pobzykać? - Wbił w niego wściekłe spojrzenie. - Już dawno przestaliśmy rozmawiać jak kiedyś...

- Kurwa, Tomek... nie pierdol... przecież się kumplujemy. - Mirek nerwowo przetarł dłonią kark. - Wiesz dobrze, że... no, zdarzyło mi się parę razy, ale...

- Parę razy?! - Parsknął szyderczo, po czym przechylił butelkę upijając piwo. - Parę razy to jest wypadek przy pracy. Ty z nim robiłeś to regularnie! Myślisz, że nie wiem? Nie liczyłem tego? Wykorzystałeś okazję i dupczyłeś go na boku ile wlezie!

- Ja... - Zaczął, ale zaraz przerwał i spuścił wzrok. - Stary, ja... nie chciałem cię zranić, serio. To nie było tak, że... że przychodziłem tylko dla niego. Wiesz, że zawsze miałem do ciebie szacunek, tylko...

- Szacunek?! - Tomek zdawał się być mocno podpity, roześmiał się głośno, aż kilka osób odwróciło głowy w ich stronę. - Ty to nazywasz szacunkiem? Pierdoliłeś mojego kurwa, chłopaka... heh... teraz już byłego... pod moim własnym dachem, a teraz mi będziesz pierdolił mi o szacunku?!

- Dobra... 
to wyszło inaczej niż miało. - Wymamrotał starając się go uspokoić. -  Nie planowałem tego... aż tak często... przysięgam. To się po prostu... wydarzyło.

- Wydarzyło się... - Zadrwił, po czym odłożył pustą butelkę. - Taaa... jasne. Kilkanaście razy pod rząd to się samo wydarzyło. Gratulacje, Mirek. Miałeś częściej mojego chłopaka niż ja sam. 

Po tym dobitnym podsumowaniu zapadła niezręczna cisza. Spojrzał oceniająco na swojego kumpla, który stał z opuszczonymi ramionami, jakby nie wiedział co odpowiedzieć i jak dalej się bronić. Tomek zwykle się tak nie zachowywał, ale alkohol rozwiązywał mu język i wywoływał u niego agresję. W szczególności teraz, gdy po raz pierwszy od dłuższego czasu wymienili trochę więcej słów niż sztuczne uprzejmości  w stylu „cześć, co słychać?”. Patrząc na niego przypominały mu się chwile, gdy nie chciał już brać w tym wszystkim udziału i zdegustowany nasłuchiwał, aż jego kumpel w końcu skończy bzykać jego chłopaka. Był świadom, że przecież mógł to wszystko przerwać i powiedzieć dość, ale wtedy po prostu to ignorował, wmawiając sobie, że to dla dobra ich związku. Teraz obwiniał swojego kumpla, którego znał od lat, o coś, do czego sam doprowadził. W końcu sam wyraził na to zgodę i pozwolił Mirkowi na ruchanie Maćka. Był zły na kumpla... o wszystko, ale wiedział, że w tej chwili zrobił z niego kozła ofiarnego. W sercu czuł ból po stracie partnera... oraz przyjaciela.

- Dobra, nie ważne już... - Tomek zerknął spode łba na Mirka i skomentował spokojnym tonem. - Może to i lepiej, że to wszystko się zjebało. Bo znając życie to pewnie tamtego kolesia też kopnie w dupę, tak jak mnie... jak tylko pojawi się ktoś bardziej interesujący... - Rzucił zdegustowany. - A wiesz co jeszcze odkryłem? W tym wywiadzie powiedzieli, że są razem, a to było w Nicei... wtedy był jeszcze ze mną...

- Chcesz powiedzieć, że grał na dwa fronty? - Podsumował Mirek zerkając w stronę Maćka.

- Cóż... najwyraźniej to taki typ. - Pociągnął łyk piwa, po czym zrobił pauzę i spojrzał wymownie na Mirka. - Wkurwiłeś mnie i to bardzo... ale kumpli trzeba szanować... pamiętaj o tym... - Wycedził z ponurą miną, po czym lekko poklepał Mirka po ramieniu, jakby tym małym gestem chciał przekazać, że mu wybacza.

 

Następny rozdział                     Poprzedni rozdział  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Całkiem Nowy Maciek III #30 (90)

               Nie wrócili ponownie do tej rozmowy, jednak „problem ” ten nie został rozwiązany. Maciek był świadom, że kwestia męsko-męskich kontaktów seksualnych jest dla taty tematem tabu, dlatego spodziewanym było zakończenie ich dyskusji w ten sposób, jednak chłopak nadal nie wiedział na czym stoi. Czy tata uważał go za geja? Czy może nadal stanowczo twierdził, że jego syn kiedyś (oraz w końcu!) znajdzie sobie dziewczynę, a „to ” co wydarzyło się z trenerem można uznać za swego rodzaju błąd, o którym należy jak najszybciej zapomnieć. Tego młodzieniec nie wiedział, gdyż nie przedyskutowali tej kwestii, a temat „odmiennej ” orientacji seksualnej swojego syna był na tą chwilę  dla taty nie do przeskoczenia. On sam często mówił o klasycznym modelu związku oraz rodziny i zawsze pomijał fakt istnienia osób homoseksualnych - nie negował, ale ignorował. Chłopak wiedział, że teraz nie jest czas na rozmowę o jego preferencjach seksualnych, ta...

Całkiem Nowy Maciek #12

               Maciek siedział przy stole gdy wujek poszedł otworzyć drzwi i odebrać zamówienie. Dziś na obiad była pizza. Lot, odnalezienie bagażów oraz powrót do domu w godzinach szczytu zajął im zdecydowanie więcej czasu niż zakładali, więc chcieli zjeść coś na szybko. Gdy na talerzach znalazły się wspaniale pachnące, trójkątne kawałki obaj zaczęli konsumować je w ciszy. Chłopak przespał praktycznie cały lot dlatego czuł się wypoczęty. Zaczął planować wspólny wieczór, tak jak robili to wcześniej - oglądając filmy. Miał ochotę sprawić wujkowi przyjemność i poszukać czegoś z jego ulubionych gatunków filmowych. Wyobrażał sobie jak siedzi na sofie w objęciach mężczyzny i razem zajadają popcorn. Spojrzał na wujka, który kończył ostatni kawałek pizzy przeglądając telefon, po czym wstał i zaczął rozpakowywać walizki. Sprawnie się z nimi uporał i już po chwili na podłodze leżał stos ubrań, który szybko wylądował w pralce. Maciek chciał przedstawić...

Całkiem Nowy Maciek IV #4 (94)

               Długo rozmyślał nad tym co usłyszał od pana Zbyszka, bo czy to możliwe, żeby pan Krzysztof był aż tak bezwzględny? Może tamten chłopak czymś zawinił, a znalezienie miłości tylko zaogniło konflikt? - zastanawiał próbując wyobrazić sobie szefa w takiej sytuacji. Zdecydowanie był to mężczyzna z zasadami, ale chłopak nie potrafił uwierzyć, że ten mógłby posunąć się do czegoś takiego i gnębić swojego pracownika. Przecież pan Krzysztof był kulturalnym facetem z klasą, ważył każde wypowiadane słowo i mówił w taki sposób, że chciało się go słuchać oraz wykonywać jego polecenia. Maciek był całkowicie oczarowany mężczyzną i nie wierzył w obraz awanturnika i aroganta. Tak, musiało być tam na rzeczy coś jeszcze - przekonywał się wchodząc do biurowca. To był pierwszy dzień jego pracy i nie znał tego budynku. Wszedł do dużego holu i ujrzał recepcję. Postanowił zapytać na jakim piętrze i gdzie dokładnie znajduje się biuro firmy „ Akropol ”. I...