Rozpoczynając piątą serię wiedziałem mniej więcej w jakim kierunku chcę poprowadzić całą fabułę, a pomysł na zakończenie narodził się gdzieś w połowie... i miał to być wstęp do kolejnej serii. Niestety tak nie będzie, bo w tym miejscu zdecydowałem sią na postawienie przysłowiowej kropki. Zdaję sobie sprawę, że zakończenie opowieści o Maćku w tej formie wygląda na urwane, jednak nie chciałem dodatkowo wszystkiego komplikować i udziwniać. Nie jestem fanem drastycznych zakończeń więc umówmy się, że historia miała słodko-gorzkie zakończenie w kilku wariantach - Maciek został lekko poturbowany, ma się dobrze oraz: otrząsnął się, przeprosił Tomka i wrócili do siebie; lub postanowił zmienić swoje życie, opuścił miasto i wyjechał za granicę do mamy, by zacząć życie od nowa; lub nie nauczył się niczego, ale potraktował to zdarzenie jako zimny prysznic, znal...
Już następnego dnia zauważył wyraźną zmianę w zachowaniu Artura. Mężczyzna był mniej rozmowny i niby wszystko wyglądało normalnie, ale między nimi pojawił się chłód, którego wcześniej nie było. Ich kontakt szybko ograniczył się do spraw czysto praktycznych, a jedyne, co ich łączyło, to wspólna praca i mieszkanie pod jednym dachem. Maciek próbował to sobie jakoś poukładać. W głowie miał dwa możliwe wyjaśnienia - albo tak naprawdę wcale nie znał Artura i ten po prostu miał swoje humory, kiedy nie chciało mu się gadać… albo problem leżał po jego stronie. Może tamtego wieczoru przesadził i przekroczył granicę, gdy jego usta znalazły się na penisie jego nowego współlokatora... i poczuł się zbyt pewnie i wszystko potoczyło się za szybko? Niewykluczone, że dopiero później dotarło to do Artura i zwyczajnie się wkurzył. Teoretycznie mógł zapytać wprost i rozwiać wątpliwości, ale brakowało mu odwagi. Sam Artur zachowywał się tak, jakby n...