Spał niecałe cztery godziny budząc się co chwilę. Śniło mu się, że był więźniem jakiegoś zamożnego człowieka, który w ramach zapłaty oddawał go swoim usługodawcom, by zaspokajał ich cielesne potrzeby. Nie miał żadnych praw, a jego obowiązkiem było wykonywanie poleceń swojego władcy z pełnym zaangażowaniem i oddaniem, a jedynym wynagrodzeniem był jeden posiłek na dzień. Było to połączeniem koszmaru i niesamowicie podniecającego snu. Pragnął, aby jego fabuła nadal się rozgrywała, ale jednocześnie chciał to wszystko przerwać i odzyskać władzę nad swoim ciałem i losem. Jednak, gdy po raz kolejny otworzył oczy, a zegarek wskazywał wczesne popołudnie, czując się bardzo dziwnie postanowił w końcu opuścić łóżko.
Dumał na tym dziwnym snem i uświadomił sobie, że ubiegłej nocy było niemal tak samo, z niewielką różnicą - nie miał jednego właściciela, bo należał do wszystkich facetów w czerwonych maskach. Jego ciało było niemal przekazywane z rąk do rąk i nie miał prawa głosu, co początkowo bardzo go podniecało, ale z czasem przerosło. Nie był w stanie określić kto tak na prawdę go zaliczył, bo wszystkie czerwone maski miały jednakowy, złowrogi wyraz twarzy, a sylwetki mężczyzn również niewiele mu mówiły. To był jakiś obłęd, gdy ujrzał kolejkę mężczyzn jaka się do niego ustawiła. Wtedy nie docierało do niego co tak na prawdę się dzieje. Spodziewał się seksu z kilkoma nieznajomymi, ale nieoczekiwanie liczba ta znacznie się zwiększyła. Tylko dlaczego nie pozwolili mu odejść, gdy miał dość i jasno dał im do zrozumienia, że chce to zakończyć? Nie rozumiał dlaczego go wykorzystali i nie uszanowali jego woli. Czuł się trochę jak ofiara gwałtu, ale przecież od samego początku był świadom do jakiego miejsca się udał i mentalnie był nastawiony na seks. Czuł się wykorzystany, ale wyłącznie na własne życzenie.
Głowa nadal lekko go bolała, prawdopodobnie z niewyspania, ale musiał w końcu wyjść, gdyż wieczorem mieli robotę do wykonania i musiał być w świetnej formie. Wyskoczył w końcu z łóżka, a na otrzeźwienie wziął szybki prysznic i opuścił pokój.
Kilkanaście minut później spotkali się przy hotelowym patio z pięknym widokiem na morze. Chłopaki mieli zamiar wskoczyć do jacuzzi, a Maciek uznał to za świetną okazję, by zacieśnić z nimi kontakt. Daniel, Eryk i Paweł zdawali się być w bardzo dobrych humorach, relaksując się w wodzie, a gdy młodzieniec postanowił do nich dołączyć, na horyzoncie pojawił się Wiktor.
- Macjek! - Krzyknął z drugiego końca patio. - Gdzje ty byłeś całą noc? Wszyscy sje martwiliśmy!
Chłopaki prychnęli głośno, gdy mężczyzna zbliżył się do chłopaka przytulił go mocno, po czym złapał go za dłonie i patrząc mu prosto w oczy ciągnął monolog.
- Nawet nie wjesz jak bardzo sje bałem, że coś ci sje stało. - Wiktor nie odpuszczał. - Gdzje byłeś?
- Yyy... trochę... yyy... mi się... przeciągnęło... w tym... yyy... klubie... - Wydukał Maciek nie chcąc wchodzić w szczegóły. - No wiesz... yyy... impreza...
Mężczyzna pokręcił głową i ponownie przytulił chłopaka, po czym pocałował go w czoło i smyrając go lekko po policzku wpatrywał się z przejęciem w jego lekko podkrążone oczy.
- Zaraz sam uwierzę, że są parą... - Skomentował po cichu zdegustowany Eryk. - Rzygnę z tej ich czułości...
- Daj spokój, Wiktor. To duży chłopak i trochę zabalował. - Rzucił Paweł widząc tulącą się parę.
- Łuki po prostu postanowił zrobić sobie trening przed dzisiejszym pokazem... a po za tym nic się nie stało... hahaha! - Zaśmiał się do niego ściszonym głosem Eryk.
Daniel skarcił wzrokiem śmiejącego się Eryka i Pawła, gdy Wiktor wypuścił z objęć młodzieńca i obaj zbliżyli się do jacuzzi. Mężczyzna założył okulary i rozsiadł się na pobliskim leżaku starając się złapać ostatnie promienie słońca. W tym samym czasie Maciek wszedł do ciepłej wody, spojrzał w stronę morza i pociągnął łyk drina, którego zamówił w barze.
- I jak... ostro było? - Zapytał go Eryk, a na jego twarzy pojawił się szelmowski uśmiech. - Paweł cię widział w akcji. - Spojrzał wymownie w stronę kumpla. - Byłeś pod wrażeniem, co?
- No... tak. - Odpowiedział zdziwiony Paweł, starając się pociągnął temat. - Działo się...
- Z iloma się bzyknąłeś? - Ciągnął Eryk uśmiechając się szeroko.
- Yyy... w sumie... yyy... nie liczyłem... - Bezpośredniość Eryka speszyła Maćka, ale nie chciał tego okazać.
- Pewnie mocno cię dojechali, co? - Zapytał nie czekając na odpowiedź. - Pokaż dziurę.
Polecenie Eryka go zaskoczyło, ale jego pewny ton oraz żywe zainteresowanie wskazywały na to, że wcale nie żartował. Maciek spojrzał na pozostałych dwóch chłopaków, którzy również wpatrywali się w niego z zaciekawieniem i uświadomił sobie, że jeśli faktycznie chce dołączyć do ich paczki to musi to zrobić. Nieco niepewnie wypiął się w ich stronę, a Eryk od razu wyciągnął dłonie w jego kierunku.
- O kurde... patrzcie! - Skomentował Eryk rozchylając pośladki młodzieńca. - Widać, że ta dziura ostro pracowała! Hehe...
- I to jak! - Dodał Paweł przesuwając palcem po rowie chłopaka. - Oj Łuki... już wiadomo dlaczego jesteś taki... łatwy! Hehe!
- Taki łatwy ten nasz Łuki! Hahaha... - Zaśmiał się Eryk.
Maciek czuł się dziwnie, gdy obaj macali jego tyłek i smyrali luźny rowek palcami. Nie wiedział, który z nich był aż tak ciekawy, ale poczuł jak kciuk wsuwa się w jego dziurę. Wszedł w niego bez najmniejszego problemu, co jeszcze bardziej speszyło chłopaka.
- Wszedł cały... tak po prostu? - Odezwał się nagle Daniel.
- Dziura bez dna, co nie Łuki? Hehe... - Ponownie zaśmiał się Eryk. - Wypnij się bardziej.
- Yyy... okej... - Maciek był mocno zawstydzony, ale nie chciał tez odpuścić, więc wypiął się jeszcze bardziej, dokładnie tak jak robił to na filmach, chcąc pokazać swoje pośladki w pełnej okazałości.
- Wow... też bym chciał mieć takie piękne dupsko. - Powiedział Daniel głosem przepełnionym zachwytem.
- Ale nie masz! Hahaha... - Ryknął śmiechem Eryk, po czym klepnął Maćka w pośladek.
Po tych słowach mężczyźni puścili jego tyłek, a chłopak od razu usiadł i odwrócił się w ich kierunku spoglądając na ich twarze. Starał się ocenić ich faktyczny zachwyt, ale każdy patrzył już w inną stronę, poza Danielem, który na prawdę zadał się być pod wrażeniem.
***
Gdy nastał wieczór udali się do gejowskiego klubu przy plaży, w którym organizowano różne imprezy tematyczne. Ten dzień należał do nich, bo w ramach promocji „Męskiej Strefy” Fabian zorganizował tam seks-pokaz z ich udziałem. Wszyscy byli ubrani w bardzo skąpe kąpielówki, a ich ciała były pokryte oliwką, przez co ich połyskująca skóra miała świetnie współgrać z efektami świetlnymi.
Zostali podzieleni na dwie grupy i pierwsze show rozpoczął trójkąt Eryk-Paweł-Daniel. Gdy tylko pojawili się na niewielkiej scenie tłum mężczyzn przywitał ich brawami. Zaczęli swój pokaz ponętnie ocierając się o siebie w rytm klubowej muzyki, jednocześnie wymieniając się pocałunkami.
Później sprawnie przeszli do tego, na co wszyscy czekali i zaczęli sobie wzajemnie obrabiać pały, a następnie się posuwać.
Maciek obserwował ich z daleka i miał wrażenie, że cała trójka dobrze wie jak zrobić odpowiednie show, o czym świadczyły ich podniecające ruchy. Byli jak dobrze zgrany zespół i każdy z nich ogrywał swoją rolę, a przez to, że byli uniwersalni, mogli wykazać się w każdy możliwy sposób. Co chwilę zmieniali pozycje i ktoś inny był ruchany, ktoś inny lizał penisa, ktoś inny całował... dzięki czemu idealnie się dopełniali i wyraźnie cieszyło ich to co robili. Chłopak pojął dlaczego trzymali się razem, gdyż we trójkę tworzyli świetnie zgrany team i bardzo dobrze się rozumieli. Czy w takim razie pozwolą mu do nich dołączyć? Czy otworzą się na nowego kumpla?
Zastanawiał się jeszcze przez chwilę, gdy nagle Fabian pogonił go, by był gotowy do wejścia na scenę. Teraz była ich kolej - Maciek i Wiktor, jako idealnie pasująca do siebie para muskularnych facetów. Jeden zawsze uległy, a drugi wyłącznie aktywny i właśnie tak mieli zostać zapowiedziani. Chłopak poczuł tremę i ogarniający go stres mimo, że to nie był pierwszy raz, gdy musiał uprawiać seks przed publicznością. Teraz działo się to na poważnie i miał świadomość, że wszystko co teraz robi ma wpływ na jego karierę w tej branży, dlatego tak bardzo się tym przejął. Ścisnął więc mocno dłoń Wiktora patrząc gdzieś daleko w przestrzeń przed sobą.
- Macjek... - Mężczyzna spojrzał na niego spokojnym wzrokiem i uśmiechnął się lekko. - Będzie dobrze. Damy radę...
Chłopak kiwnął do niego głową, czując wdzięczność za jego mentalne wsparcie, po czym wyszli na scenę trzymając się za ręce jak prawdziwi kochankowie. Właśnie w tej chwili Maciek uświadomił sobie, że miał to być ostatni raz, gdy mieli udawać parę i doszedł do wniosku, że będzie za tym tęsknił. Wiktor był wspaniałym facetem i czuł się przy nim bardzo dobrze mimo, że mężczyzna traktował go bardziej jak swojego syna niż partnera. Jednak ta czułość, opiekuńczość i wsparcie były tym, czego w ostatnim czasie mu brakowało.
Z uwagi na napięty grafik, przez tych ostatnich kilka dni nie myślał zbytnio o Tomku i dopiero teraz zaczął się zastanawiać co by było, gdyby nie byli razem. Co by się zmieniło? Czy jego życie byłoby inne? Czy brak jego partnera byłby dla niego odczuwalny? Miał wrażenie, że w ostatnim czasie myśląc o Tomku odczuwał jedynie wyrzuty sumienia przez to co robił. Nie była to tęsknota za swoim ukochanym, a jedynie poczucie, że robi źle i tym samym krzywdzi Tomka. Tylko dlaczego właśnie tak było? Czy zaangażowanie w pracę oraz samorozwój musiały się wiązać z tymi negatywnymi emocjami? Dlaczego Tomek nie okazywał mu takiego wsparcia jak chociażby Wiktor? Zastanawiał się jeszcze przez chwilę nad jego relacją z Tomkiem i nie mógł sobie przypomnieć kiedy ostatni raz Tomek tak bardzo martwił się o niego jak Wiktor, wtedy gdy chłopak nie wrócił na noc do hotelu. Czy był to jakiś sygnał od świata, że coś między nimi nie gra?
Właśnie stanęli na środku sceny, a on zrobił głęboki wdech i postanowił celebrować tą chwilę z Wiktorem po raz ostatni. Wiedział, że po powrocie do kraju nie będą już udawać pary, co niespodziewanie zaczęło mu się podobać. Fabian również nic nie wspominał o jego dalszej współpracy z mężczyzną, więc czy żonaty hetero facet dopuściłby kolejnych tego rodzaju zbliżeń, gdyby nie było już takiej potrzeby? Raczej nie...
Wszyscy patrzyli tylko na nich, a on nie wiedział jak wykonać ten pierwszy ruch, gdy nagle Wiktor przyciągnął go do siebie jednym, zdecydowanym ruchem i pocałował namiętnie oraz głęboko, jednocześnie czule go obejmując. Widownia jęknęła z zachwytu, gdy ich wspaniałe ciała się zbliżyły.
Maćka urzekała ta pewność siebie, zdecydowanie oraz opanowanie Wiktora. Zamknął oczy i dał się ponieść chwili, skupiając się jedynie na pocałunkach, tak niesamowicie prawdziwych i podniecających. Dobrze wiedział, że zdolności aktorskie mężczyzny były na na prawdę wysokim poziomie, przez co w chwilach takich jak te, Maciek zapominał, że łączy ich wyłącznie praca. Miał wrażenie jakby to wszystko było tak bardzo realne, a Wiktor faktycznie darzył go znacznie głębszym uczuciem. Jego bliskość i ruchy, pożądliwe usta oraz ten wijący się język sprawiały, że Maciek niemal uwierzył w to co ich łączy.
Chłopak wczuł się w to bardzo mocno, bo wprost uwielbiał całować się z Wiktorem i nikt nie musiał go to tego przymuszać. Te przyjemnie miękkie usta oraz energicznie poruszający się język powodowały, że chłopakowi niemal uginały się kolana, gdy całowali się z pełną namiętnością. To mogłoby trwać i trwać, ale wiedział, że muszą wykonać swoją robotę. Z trudem odkleił się od ust mężczyzny i złapał jego sztywnego penisa, po czym schylił się i zaczął go wielbić.
Robił to z wielkim oddaniem, bo nie tylko chciał zrobić dobre show, ale również chciał sprawić Wiktorowi przyjemność i tym samym podziękować za jego towarzystwo oraz opiekę.
Na chwilę całkowicie się wyłączył, skupiając się jedynie na Wiktorze. Zapomniał o show, oglądającej ich publiczności oraz... wyrzutach sumienia wywołanych rozmyślaniami nad Tomkiem oraz ich związkiem. Teraz pod pretekstem dobrze wykonanego zadania chciał oddać się Wiktorowi i sprawić, by ich współpraca zakończyła się w niesamowity sposób. Wiedział, że tylko w ten sposób może okazać mu wdzięczność i zamiast wykonywać mechaniczne ruchy postanowił uwierzyć, że przez te kilka dni byli parą... taką prawdziwą, i zachować się tak, jakby byli prawdziwymi kochankami, ale mimo miłości muszą się rozstać dla ich wspólnego dobra.
Gdy na chwilę otwarł oczy ujrzał wzrok wielu mężczyzn skupionych tylko na nim, a niemal każdy z nich trzymał w dłoni telefon nagrywając ich show. Od razu wywołało to u niego niepokój, ale po kilku sekundach uświadomił sobie co tak na prawdę się działo - oni wszyscy uwierzyli w ich fikcyjny związek, dlatego z takim zachwytem i podnieceniem obserwowali to co działo się na scenie.
Chwilę później Maciek ujeżdżał kutasa Wiktora...
Podczas seksu nie przestawali się całować, a Maciek czuł się jakby faktycznie byli razem, a to co robili było przejawem prawdziwej miłości...
Gdzieś w oddali słyszał odgłosy zachwytu i wypowiadany na głos jego pseudonim. Miał wrażenie jakby wszyscy mu kibicowali, w kółko wykrzykując jego pseudonim, wyłącznie jego pseudonim. Czuł się wspaniale mogąc się ruchać i całować z Wiktorem na oczach wszystkich ludzi, którzy tak bardzo go wspierali. Był przepełniony radością, podnieceniem i akceptacją, co jeszcze bardziej go nakręcało. Właśnie wtedy chciał być najlepszą wersją siebie i sprawić przyjemność dosłownie wszystkich. Chciał by każdy był świadkiem ich miłości, co prawda fikcyjnej, ale w tamtej chwili niemal czuł, że są prawdziwą, kochającą się parą. Jego ruchy były bardzo płynne, a pocałunki pełne pożądania i nadal nie przestawał. Pragnął doprowadzić Wiktora do granic wytrzymałości i zapewnić mu możliwie najlepszy orgazm...
***
Kilkanaście minut później zeszli ze sceny. Obaj byli spoceni i lekko zmęczeni, a gdy tylko dotarli do szatni Maciek rzucił się na Wiktora i pocałował go przy wszystkich. Zaskoczony mężczyzna nie oponował, odwzajemniając soczysty pocałunek chłopaka.
- Ooo... a... za co... to? - Zapytał zaciekawiony, gdy jego usta w końcu się uwolniły.
- Yyy... bo... ja... w sumie... - Speszony odpowiedział nieśmiało czując, że poniosły go emocje. - Chciałem ci... yyy... podziękować... za wszystko...
- Hehe... oj Macjek... - Zaśmiał się po czym poczochrał go po włosach.
- O! Są nasze pozostałe gwiazdy! - Przywitał ich Fabian wstając z kanapy, na której siedzieli już przebrani Eryk, Paweł i Daniel. - Świetna robota! Wszystkim wam poszło świetnie! - Powiedział radośnie do Maćka i Wiktora, po czym odwrócił się do pozostałej trójki. - Jestem z was bardzo zadowolony, bo właśnie tego oczekiwałem!
Chłopak był przepełniony pozytywną energią i nie pamiętał kiedy ostatni raz był z siebie aż tak dumny. Wiedział, że dał z siebie znacznie więcej niż sto procent, bo publiczność ewidentnie była nim zachwycona. Cały czas słyszał wypowiadany przez nich swój pseudonim, co z czasem nasilało się coraz bardziej, bo tłum wykrzykiwał go coraz głośniej, jakby to on był główną gwiazdą tego wieczora. Ci którzy znajdowali się najbliżej sceny sięgali rękami, by go dotknąć, wszyscy robili mu zdjęcia i nagrywali filmy, a na sam koniec dwóch mężczyzn poprosiło go o autograf na swoich torsach. To wszystko było niesamowicie budujące i świadczyło o dużym zainteresowaniu jego osobą.
- To niewątpliwie wielki sukces naszego studia. Podziękowania należą się wszystkim wam, a w szczególności Maćkowi. - Kontynuował przemowę Fabian spoglądając na młodzieńca. - Bardzo się cieszę, że dołączyłeś do naszej... studyjnej rodziny! Bo jak inaczej to nazwać, hehe...
- Nie ma co się dziwić. W końcu bzyknęło go pół klubu, więc teraz każdy rozpoznaje tą... łatwą dziurę! Hahaha! - Zaśmiał się cicho z zazdrością w głosie Eryk do Pawła i Daniela.
- Maćku, odkąd do nas dołączyłeś ilość wykupionych subskrypcji na nasze filmy znacząco wzrosła. Cała kampania promocyjną, w której również brał udział Wiktor... tak Wiktorze, ty również jesteś ojcem tego sukcesu. - Fabian spojrzał na Wiktora, po czym jego wzrok przeniósł się z powrotem na Maćka. - ...cieszyła się wielkim zainteresowaniem, a gdy na koncie naszego studia pojawiła się pierwsza statuetka nasz serwer zawiesił się na kilka godzin, bo nagle wszyscy zaczęli oglądać nasze filmy!
- Zaraz się spuści z radości... - Szepnął z drwiną do kumpli Eryk. - Na bank jak skończy gadać, pójdzie go stuknąć na boku, bo nie wytrzyma podniecenia.
- Pewnie już nieraz go stuknął. Wiecie jak to u niego działa... - Skomentował cicho Paweł.
- Maciek... - Fabian objął go ramieniem, po czym wyszli na korytarz. - Pamiętasz jak ci mówiłem, że chciałbym żebyś został naszym topowym aktorem?
- Yyy... tak... - Przytaknął niepewnie, nie wiedząc do czego zmierza ta rozmowa.
- Nadal to podtrzymuję. Już osiągnąłeś tak wiele, bo jeszcze nikt w historii naszego studia nie zdobył żadnej nagrody, a ty dopiero co zacząłeś swoją karierę i bum! Od razu zostałeś zauważony i doceniony! To jest niesamowity zaszczyt. - Patrzył na niego z podziwem i szeroko otwartymi oczami. - Wielu zaczynało z przytupem, a potem nagle słuch o nich zaginął i wszystko jak szybko się zaczęło, tak szybko się skończyło. To jest dopiero początek twojej kariery i nie chciałbym zmarnować takiego potencjału. Zdajesz sobie sprawę, że nie możemy teraz zwolnić tempa? Będzie czekało cię mnóstwo pracy jeśli chcesz utrzymać się na fali i osiągnąć sukces. Zainteresowanie twoją osobą jest ogromne, więc trzeba kuć żelazo, póki gorące.
- Tak... yyy... oczywiście! - Z podniecenia Maciek czuł ciarki na plecach.
- Wróżę ci świetlaną przyszłość, dlatego teraz będziesz musiał całkowicie poświęcić się swojej karierze, ale... - Ciągnął po czym nagle zmienił ton głosu. - Nie wiem co na to Tomek...
- Yyy... tym się nie przejmuj... yyy... ja... ja to z nim załatwię... - Odpowiedział bez namysłu.
- Właśnie to chciałem usłyszeć! Liczę na twoją ciężką pracę i pełne zaangażowanie... tak jak do tej pory. - Uśmiechnął się szeroko. - Mam już kilka pomysłów na poszerzenie twojego portfolio filmów o nową tematykę. Chcę żeby każdy, dosłownie każdy, był w stanie znaleźć tam coś co go kręci. Będzie tego na prawdę dużo... Oczywiście wiąże się to z wieloma wyzwaniami, ale znając ciebie... - Zrobił pauzę spoglądając mu prosto w oczy. - Myślę, że się nie zawiodę, prawda?
- Tak... yyy... nie zawiedziesz się na mnie... ja... podołam wyzwaniu... - Zapewniał go czując spore wyróżnienie. - Nawet jeśli... yyy... będzie tego... dużo... yyy... dam radę... obiecuję...
- Jednak miałem nosa zatrudniając cię... - Skwitował z zadowoleniem przygryzając przy tym dolną wargę.













Komentarze
Prześlij komentarz