W ostatnim czasie był bardzo zabiegany, spędzając niemal całe dnie w studiu. Najpierw seria dziesięciu filmów, potem dodatkowe nagrania z Wiktorem. Poznał wtedy wielu ciekawych ludzi, ale to właśnie z Wiktorem złapał najlepszy kontakt. Współpracowało im się znakomicie, a mężczyzna często angażował się w produkcję, podpowiadając ujęcia bardziej korzystne dla Maćka. Był jego mentalnym wsparciem, z jednej strony partnerem na planie, a z drugiej przypominał troskliwego ojca, opiekującego się zagubionym chłopcem. Wiktor go nie oceniał i był wyrozumiały, dzięki czemu Maciek nie czuł presji nawet wtedy, gdy musieli powtarzać tę samą scenę kilkukrotnie z jego winy.
Pierwszym punktem na owej liście była kwestia erotycznych zabawek chłopaka. Tomek twierdził, że zbyt duże dilda rozciągnęły rów Maćka, co mężczyzna oczywiście powiązał z filmikami - za często, za dużo i zbyt intensywnie. Potem doszedł temat Fabiana, którego Tomek nie cierpiał od pierwszego spotkania. Później niefortunna uwaga Patryka o ich otwartym związku, która odbiła się echem, bo Tomek coraz gorzej reagował na szybkie numerki chłopaka z panem Mirkiem. Potem „wpadka” z Fabianem, którą Tomek jakoś zwęszył. Do tego Maciek obawiał się, że Patryk mógł się wygadać o tym, co widział na parkingu pod siłownią, a że Tomek nie zrobił jeszcze z tego afery, traktował to jak bombę o opóźnionym zapłonie. Młodzieniec chciał wyznać prawdę, ale w obecnych okolicznościach mogłoby to tylko dolać oliwy do ognia. Gwoździem do trumny okazał się ten nieszczęsny wyjazd do Nicei...
***
Maciek czuł, że coś było mocno nie tak, gdy Tomek nie wrócił na noc. Chłopak napisał mu kilka wiadomości, a z braku odzewu postanowił zadzwonić, co również w niczym nie pomogło, gdyż mężczyzna nie odbierał telefonu. Zegar tykał i nastał ranek, a on nie mógł czekać w nieskończoność. Zaniepokojony pojechał na lotnisko, gdzie czekał już na niego Fabian, Wiktor, oraz trzech innych aktorów, których dopiero co poznał - Daniel, Eryk i Paweł.
Do hotelu dotarli przed południem, a chłopak nadal martwił się o swojego partnera. Domyślał się, że mężczyzna musiał ochłonąć, wygadać się komuś i prawdopodobnie przenocował u pana Mirka - w końcu to jego najlepszy przyjaciel. Maciek nie miał jednak zbyt wiele czasu, by dalej nad tym gdybać, gdyż zaraz po zakwaterowaniu czekała go praca. Już na samym początku Fabian przypomniał całej ekipie, że był to wyjazd służbowy, w związku z czym na pewno znajdą czas na leżenie plackiem na plaży oraz imprezy, ale w pierwszej kolejności muszą zrealizować zaplanowane zadania, a pierwszym z nich była sesja zdjęciowa.
Zarówno Maciek jak i pozostali trzej, nowo poznani mężczyźni, byli najnowszymi „nabytkami” Fabiana, a sesja fotograficzna była zorganizowana z myślą właśnie o nich. Pierwszym planem zdjęciowym była plaża, a kolejnym hotelowe pokoje.
Młodzieniec czuł się wyjątkowo, zarówno wtedy, gdy pozował na plaży i był obserwowany przez zaintrygowanych przechodniów, jak i w hotelu, gdzie pracowali już bez publiczności. Uwielbiał ten stan, kiedy to on był w centrum uwagi, a inni mogli go podziwiać. Miał wtedy wrażenie, że działa na ludzi jak magnes i każdy chciałby go bzyknąć, a takie myśli tylko dodawały mu energii. Wiedział dokładnie jaki efekt musi uzyskać i właśnie tak się zachowywał: prowokujący, kuszący i łatwy do zaliczenia... w końcu właśnie taki miał być Łatwy Łuki.
Pozował solo, gdyż Fabian planował użyć tych zdjęć do dalszej promocji serii filmów o Łatwym Łukim. W międzyczasie pozostali trzej mężczyźni pracowali razem i odpowiadali za całkowicie odmienny projekt. Maciek nie znał ich za dobrze i dopiero co zapamiętał ich imiona - łysy to Daniel, wysoki i szczupły to Eryk, a ten trzeci z naszyjnikiem to Paweł. Zdawali się być tak różni, ale łączyło ich jedno - spore i grube kutasy.
Mężczyźni tworzyli zgraną paczkę. Dużo żartowali, czasem dogryzali sobie w granicach przyzwoitości i zawsze trzymali się razem, co powodowało, że Maćkowi trudno było się z nimi zaznajomić. Podsłuchując wywnioskował, że wszyscy trzej zostali zatrudnieni praktycznie w tym samym czasie, przez co zakumulowali się już pierwszego dnia pracy i od tamtej pory byli niemal nierozłączni. Chłopak zastanawiał się, czy oby nie łączy ich coś więcej niż tylko praca i przyjaźń, ale nie doszukał się oznak romansu. Możliwe, że bzykali się również poza planem filmowym, ale pomijając tą możliwość, byli grupą fajnych facetów, o której Maciek zawsze marzył. Chciał należeć właśnie do takiej zgranej, gejowskiej paczki, czuć ich wsparcie i zrozumienie, oraz nie być odludkiem.
Nieco onieśmielony ich przebojowością Maciek trzymał się trochę na uboczu, ale chcąc wkupić się w ich łaski, postanowił rzucić w ich kierunku pojedynczymi komplementami w trakcie ich sesji zdjęciowej. Coś w stylu... „fajna poza”... „teraz super”... „o jeszcze lepiej”. Nie miał pomysłu na nic ambitniejszego, więc ograniczył się do takich krótkich komentarzy, przez co mężczyźni zaczęli zwracać na niego uwagę, a podczas drogi powrotnej do hotelu udało mu się zamienić z nimi kilka luźnych zdań.
Wieczór nie oznaczał odpoczynku, a dalszą pracę, tym razem z Wiktorem. W planach mieli krótki film z kilkoma, bardzo namiętnymi scenami. Fabian chciał, by obaj pokazali jak bardzo za sobą szaleją, ich pocałunki miały były długie i intensywne, wręcz jakby nie byli w stanie się od siebie odkleić, a seks był kwintesencją romantyzmu i pożądania.
Słysząc charakterystykę scenariusza Maciek uświadomił sobie, że kręcąc filmy w studiu nie całował jeszcze ani jednego aktora w jakiejkolwiek scenie, a świadomość, że będzie musiał to robić niemal przez cały czas trwania nagrania wprawiła go w zakłopotanie. Nie miał nic przeciwko, ale obawiał się jak zareaguje Tomek na wieść o tym. Nie chciał dawać mu kolejnego powodu to złości, ale z drugiej strony... to był tylko film. Te wszystkie sceny seksu, to była gra aktorska, więc czy namiętne pocałunki również nie są aktorską powinnością? Jak zareagowałby Fabian, gdyby chłopak odmówił całowania, niszcząc tym samym całą koncepcję romantycznego filmu?
Nie... nie mógł przecież odmówić. Liczył się z tym, że do niektórych scen będzie musiał się z zdystansować. Tyle, że jak można nie zagrać prawdziwych kochanków, nie angażując na sto procent w swoją rolę? Nie spodziewał się, ale to zadanie było trudniejsze niż mogło się wydawał. Musiał to zrobić i potraktować Wiktora jak swojego ukochanego, za którym szaleje na zabój. To była jego rola, w końcu był aktorem...
Nagranie zaczęło się od prostej sceny - ukochany wrócił do domu po długim czasie rozłąki, wręczając swojemu partnerowi bukiet róż. Zaraz po tym Maciek pocałował Wiktora po raz pierwszy i poczuł, że niemal odleciał...
Mimo, że było to wyjątkowo przyjemne, a jego ciało przeszył dreszcz emocji, to początkowo czuł się z tym dziwnie. Jakby faktycznie, z pełną świadomością i premedytacją zdradzał Tomka. Nie przerywając pocałunków dotykał Wiktora dokładnie tak, jakby byli najprawdziwszą parą. Myśli zaś cały czas go dręczyły, ale wiedział, że to jest na niby... to tylko gra. Zamknął więc oczy skupiając się na doznaniach.
Usta mężczyzny były przyjemnie delikatne, a Wiktor zapewne dobrze wiedział jak całować, by zrobić na kimś wrażenie. Całował chłopaka intensywnie i głęboko, ale nie przesadnie lubieżnie. Właśnie wtedy Maciek uświadomił sobie, dlaczego mężczyzna był uważany, za najlepszego aktora w studiu... właśnie za te umiejętności.
Mijały sekundy, a chłopak czuł się coraz swobodniej, a pocałunki przychodziły mu teraz z łatwością i czerpał z nich ogromną przyjemność. W myślach powtarzał sobie w kółko - jesteśmy parą na niby... jesteśmy parą na niby... jesteśmy parą na... jesteśmy parą... parą! Zaczął napierać na mężczyznę, czując jak ten jednocześnie obmacuje jego jędrne pośladki.
Zrzucili z siebie koszulki, a następnie Wiktor przyparł go do ściany, nie przestająca go całować. Mężczyzna był zarówno władczy, jak i delikatny, co idealnie pasowało do wizerunku stęsknionego ukochanego.
Bijące od mężczyzny pożądanie udzieliło się chłopakowi, który pragnął więcej i więcej i nie chciał przestawać. Po chwili obaj zalegli na łóżku, nie przestając się całować...
Maciek czuł, że nie trzeba go do niczego przekonywać. Po prostu poddał się chwili i pozwolił, by emocje wzięły górę, aż w końcu dobrał się do penisa mężczyzny...
Teraz był w swoim świecie, w swoim żywiole i mógł zachwycać się smakiem tego wspaniałego penisa. Pobudzał go, masował, lizał, zasysał, pochłaniał i wielbił...
Tempo przyspieszyło, a po chwili wskoczył i nabił się na niego, ujeżdżając go jak najlepiej potrafił...
Dalej było tylko więcej seksu...
Więcej bliskości...Więcej przyjemności...
Oraz jeszcze więcej pocałunków...
Następny rozdział Poprzedni rozdział


























Komentarze
Prześlij komentarz